Splitboard - co to jest?

Splitboard, czyli nowe spojrzenie na snowboard. Używany czy ze sklepu? Oferty, zestawy, ceny

Splitboard – co to takiego? To pytanie z pewnością zadaje sobie niejedna osoba, która natknęła się na ten nietypowy, podzielony rodzaj snowboardu. Odpowiedź jest niezwykle prosta – splitboard to prawdziwa rewolucja na śniegu! Dzięki desce, którą w dowolnej chwili możemy podzielić, zyskując coś w rodzaju nart, a następnie złączyć z powrotem w pełnoprawny snowboard, nic nie stoi na przeszkodzie aby podbić najwyższe ze stoków!  

Splitboard - co to jest? Splitboard a snowboard

Ujmując sprawę w najprostszych słowach: splitboard stanowi rodzaj deski snowboardowej, którą możemy fizycznie rozdzielić, dzięki czemu uzyskujemy coś w rodzaju dwóch nart. Kiedy przykleimy do nich służące do przemieszczania się pod górę foki i przepniemy zapięcia do trybu podchodzenia, uzyskujemy sprzęt, dzięki któremu możemy wejść na każdą wysokość. Gdy jesteśmy w planowanym miejscu zjazdu, wystarczy ponownie przepiąć zapięcia i odkleić foki od spodów “nart”. Łączymy naszą deskę w całość i voilà! Możemy cieszyć się swobodnym zjazdem snowboardowym z wysokości, o których wcześniej nawet nam się nie śniło! Narciarska wygoda połączona ze snowboardowym poczuciem wolności. Kto nie chciałby poczuć tej uzależniającej mieszanki?

Od snurfera poprzez snowboard aż do splitboardu, czyli historia podzielonej deski w pigułce

Aby przyjrzeć się pierwszym ideom dotyczącym splitboardu, na chwile musimy przenieść się do roku 1965, gdzie swój początek miała deska snowboardowa. A właściwie jej pierwowzór w postaci snurfera zaprojektowany przez pochodzącego z Ameryki Północnej (Muskegon, stan Michigan) inżyniera chemicznego, Shermana Popena. Snurfer przypominał dzisiejszy snowboard, jednak w przeciwieństwie do znanych nam desek nie posiadał żadnych elementów mocujących. Popen stworzył go dla swoich córek w Święto Bożego Narodzenia. Snurfer powstał poprzez połączenie ze sobą dwóch nart. Cała konstrukcja była jednak znacznie szersza i krótsza, dodatkowo zaopatrzona w antypoślizgową powierzchnię przeznaczoną dla nóg. Podobnie jak w przypadku sanek, do przedniej części snurfera przyczepiony był specjalny sznur, mający umożliwić podstawowy poziom kontroli nad jakością zjazdu.

Jego nazwa zaproponowana została przez żonę Shermana Popena, Nancy, która słusznie stwierdziła, że szeroka deska pozwoli użytkownikowi surfować po śniegu (z ang. surf on snow). Już rok później wynalazek został zgłoszony do biura patentowego i uzyskał licencję Korporacji Brunswick na produkcję. Dzięki staraniom pewnej firmy dystrybuującej zabawki, snurfera znano w całym USA już we wczesnych latach 70. Poznał go również Jake Burton Carpenter. Za młodu narciarz, który po złamaniu obojczyka zrezygnował z przygody ze stokiem, aby powrócić do niej podczas pracy w Irlandii Północnej. Wszystko za sprawą praktykowania snurfingu, w którym Carpenter bardzo szybko osiągnął istne mistrzostwo.    

Powszechnie uważa się, że zaprojektowanie pierwszego nowoczesnego snowboardu przypadło właśnie Carpenterowi, który w 1977 roku założył swoją manufakturę znaną jako Burton Snowboards. Inne źródła podają, że pierwsza  na świecie deska snowboardowa powstała z inicjatywy Toma Simsa.

Świat widział więc dwie narty połączone w jedną deskę, a później klasyczny, jednolity snowboard. Jak wiadomo, historia kołem się toczy, więc na powrót dawnych koncepcji nie trzeba było długo czekać. Na początku lat 90. XX wieku zapalony snowboardzista znany jako Bret “The Cowboy” Kobernick wprowadził prawdziwą rewolucję w świecie zimowych szaleństw. Chwycił swoją deskę i przy pomocy piły tarczowej przeciął ją w pionie na dwie równe części. Następnie zamontował w deskach wiązania skitourowe i znalazł sposób na to, aby w razie potrzeby ponownie scalić ze sobą obie części deski. Z chwilą wypróbowania swojego pomysłu nie wiedział jeszcze, że właśnie stworzył pierwszy na świecie splitboard, który już wkrótce podbije serca freeridowców na całym świecie. Dzięki porozumieniu z właścicielem firmy Voilé Mountain Equipment, Markiem “Wally’m” Wariakoisem, udaje się rozpocząć globalną produkcję splitboardów. Panowie wypuszczają także pierwszy zestaw do samodzielnego, domowego podziału desek, zaczynając tym samym prawdziwą snowboardową rewolucję. Trend szybko dociera do czołowych producentów desek snowboardowych, jak Burton czy Duotone, którzy natychmiast wypuszczają na rynek splitboardy inspirowane systemem Voilé. Dzięki temu wynalazkowi po raz pierwszy w dziejach fani zimowych sportów uzyskali łatwy i przyjemny dostęp do tras pełnych kopnego śniegu, świeżego puchu i stromych żlebów. 

 

 

Budowa splitboardu     

Ujmując rzecz w proste słowa, typowy splitboard składa się z dwóch desek, specjalnie zaprojektowanego mocowania umożliwiającego stabilne ich połączenie, a także wiązań na nogi. Niezależnie od modelu splitboardu (w zależności od producenta różnią się one bowiem szczegółami budowy), główną osią łączenia są przede wszystkim przepinane wiązania. Inne wsparcie łączeniowe znajduje się na nosie oraz tailu deski - są to niewielkie, wytrzymałe punkty łączące. W zależności od firmy splitboardy mogą mieć także inne dodatkowe mocowania.

Aby porządnie przygotować sprzęt do zjazdu, potrzebujemy jedynie około pięciu minut, co czyni splitboarding niezwykle sprawnym i przyjemnym zajęciem. Wiązania mają możliwość regulacji - do zjazdu i do wchodzenia, dlatego sprzęt jest uniwersalny w każdych warunkach. W większości dostępnych na rynku modelach możemy bez problemu dostosować wysokość piętki czy też wyregulować kąt, pod którym ustawione są harszle. W splitboardach przewidziano również specjalnie wyprofilowane strefy nadające się do przymocowania antypoślizgowych fok.

Dla kogo jest jazda na splitboardzie? Wady i zalety podzielonego snowboardu

Jazdę na podzielonej desce z pewnością docenią wszyscy fani freeride’u i jazdy typu backcountry. Dzięki szerokości deski utrzymanie się na powierzchni śniegu staje się dużo łatwiejsze. Ten rodzaj zabawy znajdzie zastosowanie także u osób, dla których przyjemnością jest nie tylko moment zjazdu, ale i samo podchodzenie pod górę. W przeciwnym wypadku lepiej sprawdzą się klasyczne rakiety oraz standardowy snowboard zamontowany na plecach. Splitboard dobrze sprawdza się także w momencie, kiedy poruszamy się po wyjątkowo grubym śniegu.

Jego wada szczególnie ujawnia się podczas grupowych wypraw - niezależnie od tego, czy używając slipboarda, znajdujemy się na początku, czy w połowie szeregu, brodząc w głębokim śniegu znacząco torujemy przejście osobom za nami. Ze względy na wymiary deski każdy napotkany ślad zostaje znacząco poszerzony, co nieco obniża komfort podejścia innym użytkownikom szlaku. Nikt jednak nie powinien się specjalnie obrazić, w końcu zimowe szaleństwa już nie raz przynosiły trudniejsze przeszkody!

Splitboard z zestawem Split Kit DIY, czyli co można zrobić z używanego snowboardu?

Choć na rynku pojawiła się bogata oferta podzielonych modeli snowboardów, moda na splitboarding zawitała także w domowe warsztaty i garaże, wyzwalając ogromne pokłady kreatywności u wielu złotych rączek. W ruch poszły stare, zakurzone deski oraz piły tarczowe, a efekty można było obserwować na licznych blogach i filmikach.

Nie do końca zgadzamy się z ideą własnoręcznego tworzenia splitboardów, w końcu ich wyrobemtrudni się stosowna branża, jednak rozumiemy, że ktoś może po prostu chcieć spróbować swoich sił. Nie bez znaczenia pozostają kwestie finansowe, choć samodzielne tworzenie splitboardu może okazać się znacznie bardziej eksploatować kieszeń, niż pierwotnie zakładaliśmy.

Tanio nie znaczy dobrze, czyli o cenach używanego splitboardu

Wyciąganie ze strychu deski, która najlepsze lata życia ma już za sobą odrobinę mija się z celem, gdyż większość właściwości takiej staruszki już dawno uległo przedawnieniu. Nikt nie zabroni Wam jednak spróbować, należy jednak z góry założyć, że desce po wszystkim przyda się nieco wyrozumiałości. Jeśli to kwestia finansowych oszczędności, tu również czekać Was może rozczarowanie - wprawdzie nic nie zapłacicie za wysłużonego snowboarda, jednakże dalsze koszty - kwoty przeznaczone na instalację systemu mocującego, szlifowanie przeciętych desek czy montaż zaczepów - wciąż wymagać będą konkretnej inwestycji. A skoro tak czy owak zmuszeni będziemy wydawać pieniądze, może lepiej zrobić to raz i porządnie, kupując firmowego splitboarda z gwarancją sprawności?

Wybór odpowiedniej deski

Bez względu na to czy stawiamy na wysłużonego weterana stoków, okazyjnie zakupioną deskę z aukcji internetowej czy też modny egzemplarz renomowanej firmy, musimy pamiętać, aby rdzeń deski wykonany był wyłącznie z drewna. Do splitowania nie nadają się bazy z rdzeniem stworzonym z pianki PU czy też posiadającym wstawki honeycomb (ultralekkie tworzywo pozwalające maksymalnie ograniczyć wagę deski).

Tnij u profesjonalisty!

Choć wszystkie internetowe poradniki zapewniają, że najlepszym rozwiązaniem będzie samodzielne przecięcie deski, lepiej od razu zrezygnować z tego pomysłu. Domowe warsztaty dysponują co prawda ręcznymi piłami tarczowymi, jednak ich obroty i osiągane prędkości nie mogą równać się sprzętowi profesjonalnego stolarza. Domowe cięcia pozostawiają deski wyszczerbione, a dalszy proces szlifowania staje się tak żmudny i czasochłonny, że cały entuzjazm do przygody ze splitboardem może wygasnąć już w zarodku.

Zabezpiecz krawędzie

Po wykonaniu cięcia należy pamiętać o polakierowaniu odsłoniętych, drewnianych brzegów. Do tego celu najlepiej nadaje się specyfik na bazie żywicy - z pewnością pozostanie elastyczny nawet przy wyjątkowo niskich temperaturach.

Zainwestuj w system mocujący, czyli magia zestawu Split Kit DIY

Poza samą deską równie istotnym elementem splitboardu jest system mocujący, który pozwala dowolnie łączyć ją w całość i rozdzielać tak, aby sprzęt nadawał się zarówno do swobodnego zjazdu, jak i wspinaczki pod górę. Moda na ten rodzaj snowboardu rozgorzała na dobre, dlatego na rynku dostępnych jest wiele rozwiązań technicznych nadających się do wykorzystania przy splitboardzie w wersji DIY. Różnią się od siebie zastosowaną technologią i wydajnością, najważniejsze jest jednak, jak w praktyce sprawdzają się podczas wyjątkowo trudnych, śnieżnych tras. Podstawowy pakiet zawiera wszystkie niezbędne elementy systemu mocującego wraz z instrukcją instalacji i kosztuje 160$. Dodatkowe koszta stanowi przesyłka oraz zestaw niezwykle użytecznych szablonów montażowych. Po zsumowaniu całości cena zestawu wyniesie nas więc około 600 złotych. Jednak to nie jedyne koszty, z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć. Uwzględnić musimy również cenę szlifowania powierzchni ślizgu oraz prace związane z wykonaniem i fazowaniem otworów konstrukcyjnych, jeśli nie jesteśmy pewni, czy powinniśmy samodzielnie podejmować się takiego wyzwania. W efekcie cena może sięgnąć około 1000 złotych, a jakość deski wcale nie musi powalać na kolana. I wówczas przychodzi refleksja, że może jednak wystarczyło trochę dołożyć do nowiutkiego splitboardu prosto ze sklepu?

Jest jedna istotna kwestia, której nie należy bagatelizować. Otóż w samodzielnie wykonanym splitboardzie mamy realną szansę wpłynąć na ustawienia, których w innej sytuacji nie można zmienić, jak:

  • zachowanie odpowiednich kątów - przy tych ustawieniach należy zwrócić uwagę na nasze własne preferencje dotyczące stylu jazdy - jazda na dwie nogi czy raczej w jednym kierunku;
  • rozstaw wiązań (stance), czyli odległość miejsc przeznaczonych na stopy - to również indywidualna kwestia każdego ridera, dostosowana do wybranego stylu jazdy. Im większy rozstaw wiązań, tym większy nacisk ciała na przód lub tył deski;
  • cofnięcie (setback), czyli przesunięcie ustawień naszego wiązania do tyłu względem całej osi deski. Setback 0 oznacza, że nasze mocowanie na wiązania jest dokładnie pośrodku deski. Jednym z częstszych ustawień jest ustawienie setbacku na poziomie -4 cm (czyli 4 cm w stronę tyłu deski), choć to również podchodzi pod osobiste preferencje snowboardzisty. Teoria mówi, że dodatni setback nadaje deskom skrętności, ujemny - poprawia trakcję przy osiąganiu wysokich prędkości. Ale teoria teorią, bo to wypracowane przez lata przyzwyczajenia i styl jazdy pozostają najważniejszym wyznacznikiem. 

 

 

 

 

Nie uważasz się za majsterkowicza? Sprawdź sklepy i wypożyczalnie z ofertami wysokiej jakości splitboardów

Jeśli z narzędziami warsztatowymi nie jest ci po drodze, nic nie szkodzi. Okazyjne oferty dotyczące profesjonalnych splitboardów znajdziesz zarówno w sklepach ze sprzętem narciarskim, jak i wypożyczalniach oferujących deski najlepszych światowych producentów! Przy kupowaniu nowej deski odchodzi stres związany z brakiem umiejętności odpowiednich do stworzenia własnego splibroardu, a dodatkowo zyskujemy także gwarancję producenta. Świadomość, że deska zaprojektowana została przez weteranów branży zimowych sportów da nam komfort bezpiecznej i niezawodnej jazdy w każdych warunkach pogodowych. A jeśli o nich mowa, zapraszamy do sprawdzenia najlepszych miejscówek na splitboardowe szaleństwo!

Gdzie na splitboard? Spis najlepszych miejscówek do freeride

Gdy mamy już upragniony splitboard, pora sprawdzić, jak sprawuje się w akcji! Poniżej prezentujemy trzy różne propozycje na rewelacyjny zimowy wypad.

Austria, Tyrol, Dolina Stubai: miasteczko Fulpmes

Świetne warunki splitboardowe oferuje jedna z najpiękniejszych dolin Tyrolu, czyli Stubai. To właśnie w tych urokliwych okolicach, na wysokości 930 metrów nad poziomem morza rozciąga się miasteczko Fulpmes, niezwykle popularna miejscówka wypoczynkowa, przyjazna zarówno grupom przyjaciół, jak i rodzinnym wypadom. Śnieg w okolicznych, wyżej położonych dolinach znajdziemy już pod koniec listopada. Korzystać możemy z niego na wszelkie możliwe sposoby, gdyż rejon ten niezwykle bogaty jest w sportowe atrakcje. Znajdziemy tu cztery obszary narciarskie dysponujące trasami o łącznej długości 147 kilometrów, ponad 40 wyciągów narciarskich, ujmujące bogactwem krajobrazu ścieżki spacerowe, drogi saneczkowe oraz - co szczególnie istotne dla wszelkich zapaleńców splitboarda – nieograniczone połacie świeżego puchu, wprost idealne do freeridowych zjazdów!

Francja, Trzy Doliny, Val Thorens

Kurort narciarski na najwyższym poziomie, gdzie nawet podczas bezśnieżnych zim znajdziemy warunki idealne do sportowych szaleństw. 90% tutejszych tras ulokowanych jest powyżej 2 tysięcy metrów nad poziomem morza, a na terenie Val Thorens znajdziemy aż 5 snowparków, których łączna powierzchnia przekracza 70 tysięcy metrów kwadratowych! Val Thorens to prawdziwa Mekka dla wszystkich entuzjastów jazdy freeridowych – świeżego, głębokiego śniegu nigdy tutaj nie brakuje. To również niezwykła imprezownia, gdyż o dobrą zabawę przyjezdnych dbają liczne restauracje, bary i kluby, na czele z największą w Alpach dyskoteką Malaysia, która pomieści do 1200 osób!

Polska, Tatry, Murzasichle

Nasze rodzime góry również mają wiele do zaoferowania w kwestii ciekawych, zimowych miejscówek. Dla osób początkujących oraz doskonalących jazdę na nartach i snowboardzie idealnie nadadzą się trasy narciarskie w ośrodku Murzasichle, który znajduje się tuż przy Tatrzańskim Parku Narodowym. Miejscowość usytuowana jest na wysokości ok. 950 metrów nad poziomem morza, a wokół niej mamy szansę podziwiać niezwykły krajobraz polskich i słowackich Tatr. Poza świetnie utrzymanymi trasami oraz szkółką narciarską coś dla siebie znajdą tu również splitboardowcy – okoliczne stoki tylko czekają na fanów freeride'u!

 

KONTAKT

  • info@snowz.pl
  • + 48 606 652 254
  • Jesteśmy dostępni: Pon-Pt 10-18
  • Messenger na Facebooku 24/7